Mysłowice - Sosnowiec - Mysłowice
Wtorek, 27 maja 2008
· Komentarze(0)
Kategoria Codzienne śmiganie
Mysłowice - Sosnowiec - Mysłowice - Jaworzno - Mysłowice
Dzisiaj pokręciłem się pierw trochę po Sosnowcu, gdzie ku memu wielkiemu zdziwieniu czekając na zielone światło na przejściu dla pieszych zobaczyłem z oddali zbliżający się czerwony pojazd, im był bliżej tym bardziej wydawał się znajomy :) z początku przypominający trochę skrzynkę na listy, im był bliżej tym coraz bardziej zaczął przypominać cud techniki jakim jest - poldek, tak to był on - krwisto czerwony, z charakterystycznymi elementami takimi jak dzrzwi czy klapa bagażnika, myślę sobie niemożliwe, zacząłem powoli zerkać kto siedzi za sterami tego potwora, tak to był ten którego w tym momencie najmniej się spodziewałem, któż by inny jak nie legenda 'elektronika' pan profesor we własnej osobie. W między czasie światło zmieniło się na zielone, i wykonując pierwszy obrót korbą wykonałem przyjazny gest pozdrowienia ręką w kierunku sternika owej maszyny, spotkało się to z odzewem w postaci podobnego gestu i wielkiej radości jaką można było zaobserwować na twarzy pana profesora Będąc w bliżej nie określonym stanie świadomości najechałem w końcu na krawężnik co uświadomiło mi że przejechałem już przez pasy no i ... pognałem dalej :)
Potem szybko przez mysłowice pod elektrownie w jaworznie, i przez las do domu :)
Pozdrowienia dla mojego ulubionego profesora D. !
Dzisiaj pokręciłem się pierw trochę po Sosnowcu, gdzie ku memu wielkiemu zdziwieniu czekając na zielone światło na przejściu dla pieszych zobaczyłem z oddali zbliżający się czerwony pojazd, im był bliżej tym bardziej wydawał się znajomy :) z początku przypominający trochę skrzynkę na listy, im był bliżej tym coraz bardziej zaczął przypominać cud techniki jakim jest - poldek, tak to był on - krwisto czerwony, z charakterystycznymi elementami takimi jak dzrzwi czy klapa bagażnika, myślę sobie niemożliwe, zacząłem powoli zerkać kto siedzi za sterami tego potwora, tak to był ten którego w tym momencie najmniej się spodziewałem, któż by inny jak nie legenda 'elektronika' pan profesor we własnej osobie. W między czasie światło zmieniło się na zielone, i wykonując pierwszy obrót korbą wykonałem przyjazny gest pozdrowienia ręką w kierunku sternika owej maszyny, spotkało się to z odzewem w postaci podobnego gestu i wielkiej radości jaką można było zaobserwować na twarzy pana profesora Będąc w bliżej nie określonym stanie świadomości najechałem w końcu na krawężnik co uświadomiło mi że przejechałem już przez pasy no i ... pognałem dalej :)
Potem szybko przez mysłowice pod elektrownie w jaworznie, i przez las do domu :)
Pozdrowienia dla mojego ulubionego profesora D. !


