Najpierw pokręciłem się ze "świeżym" bikerem Michałem po zielonym szlaku :) Potem "świeżak" do domu a ja dalej w trasę na 3stawy i do Chorzowa coby trochę poprawić średnią :D
Pozdrowienia dla Hose widzianego jak śmignął w kierunku Katowic;) oraz dla towarzysza jazdy Michała :)
Dzisiaj pokręciłem się pierw trochę po Sosnowcu, gdzie ku memu wielkiemu zdziwieniu czekając na zielone światło na przejściu dla pieszych zobaczyłem z oddali zbliżający się czerwony pojazd, im był bliżej tym bardziej wydawał się znajomy :) z początku przypominający trochę skrzynkę na listy, im był bliżej tym coraz bardziej zaczął przypominać cud techniki jakim jest - poldek, tak to był on - krwisto czerwony, z charakterystycznymi elementami takimi jak dzrzwi czy klapa bagażnika, myślę sobie niemożliwe, zacząłem powoli zerkać kto siedzi za sterami tego potwora, tak to był ten którego w tym momencie najmniej się spodziewałem, któż by inny jak nie legenda 'elektronika' pan profesor we własnej osobie. W między czasie światło zmieniło się na zielone, i wykonując pierwszy obrót korbą wykonałem przyjazny gest pozdrowienia ręką w kierunku sternika owej maszyny, spotkało się to z odzewem w postaci podobnego gestu i wielkiej radości jaką można było zaobserwować na twarzy pana profesora Będąc w bliżej nie określonym stanie świadomości najechałem w końcu na krawężnik co uświadomiło mi że przejechałem już przez pasy no i ... pognałem dalej :) Potem szybko przez mysłowice pod elektrownie w jaworznie, i przez las do domu :)
Plan na dzisiejszy dzień: do Chorzowa, na 3 stawy i do domu, z tego wyszedł praktycznie tylko Chorzów :D W jakże pięknym chorzowskim parku spotkałem jakże ... pięknie przekonywującą Olę :D no i z 3stawów nici, pojechałem z Olą (nawet się starała i średnia nie spadła mi znacząco:D) przez Siemianowice do Czeladźi no i samotnie przez Katowice do domu:)
Pozdrowienia dla Oli i dla wszystkich mam które podobno obchodzą dziś swoje święto :)
W drodze na Paprocany, 30km od domu, znaleźliśmy z Hose kawałeczek szkła tkwiący w mojej oponie, który to delektował się po mału czystym powietrzem z mojej dętki :) Oczywićie my dwaj, stali wyjadacze stwierdziliśmy że po co nam brać łatki a tym bardziej dętke :D Skończyło sie przyjazdem wozu technicznego w postaci sióstr Józka :) (wielkie podziękowania dla Józka oraz wszystkich jego sióstr :D), no i dętka załatana i nauczka na przyszłość :), pojechaliśmy dalej, objechaliśmy trochę Paprocany i do domu zachaczając o lasek :)
Pozdrowienia dla Hose, wszystkich jego sióstr, oraz napotkanych rowerzystów:)